vladziu@jabber.com

Lodówka hańby ...

10 lutego 2011, 09:18:31

Wczoraj słuchając nadętych polityków wymądrzających się na temat "lodówki hańby" pomyślałem sobie, że na dobrą sprawę, to gówno wiedzą na ten temat. Mógłbym im pokazać przynajmniej 2 takie "lodówki" z najbliższego otoczenia.

Dobry mój znajomy miał sobie firmę. Prosperowała całkiem dobrze do momentu, aż, bez wdawania się w szczegóły, powinęła mu się noga i musiał zamknąć firmę. Cóż. Życie. Blisko rok czasu mógł przeżyć z rodziną (4 osoby) z oszczędności. Nie zapłacił podatku, w końcu też nie zapłacił raty, nie zapłacił rachunku... i co? Urząd mówi "Miałeś dobre dochody to czemu nie zapłaciłeś? Musisz zapłacić teraz.". Bank mówi "jak nie zapłacisz zaległości, zabierzemy Ci mieszkanie.", gazownia i elektrownia wcale z nim nie dyskutowali.

Zanim jednak nastąpiła katastrofa wywołana niezapłaconymi rachunkami za gaz i prąd, poszedł chłopina do pomocy społecznej. Tam dostał w twarz. Pani łaskawie policzyła dochody za 2009 rok i okazało się, że były zbyt wysokie więc nic mu się nie należy. Nie ważne, że to koniec roku 2010 i właśnie w tym momencie nie ma co do gara włożyć. No ale. Przyszedł rok 2011 więc można wziąć dochód za 2010 rok. Ten nie przyniósł dużego dochodu i mógłby ewentualnie starać się o cokolwiek, ale cóż... Nie może złożyć wniosku, bo nie ma aktu urodzenia starszej córki, po który musi jechać do innego miasta. Nie stać go, więc nie pojedzie, nie pojedzie to nie przyjmą jego wniosku, nie przyjmą wniosku, to nie dostanie ani grosza...

I gdzie tu lodówka hańby? W jego kuchni. Stoi i już nawet nie świeci. Wić niech panowie politycy zamiast urządzać szopkę za nasze pieniądze, wyślą tą lodówkę do kolegi. Chętnie podam jego adres. Temat prądu i gazu załatwiamy. Lada dzień dostanie na nowo. W końcu trzeba sobie jakoś pomagać. Byleby nam się Urząd S. do d. nie dobrał i podatkiem za darowiznę nie obciążył.

Nasi urzędnicy w większości pomagają niewłaściwym osobom i tu chciałem napisać o tej drugiej "lodówce hańby", ale mi się odechciało.